W latach 2002 - 2021 roku zamieszkała w Korei Południowej, gdzie studiowała handel międzynarodowy oraz pracowała dla koreańskich korporacji. Autorka książek W Korei. Zbiór esejów, Za rękę z Koreańczykiem, Przesłonięty uśmiech a także bloga, podcastów i audycji radiowych. Obecnie mieszka w Polsce z mężem Koreańczykiem oraz Gangnam Bus Terminal to nic innego jak wielki dworzec autobusowy a także stacja metra. Na tej właśnie stacji metra, pod ziemią (kierujcie się do wyjśćia nr 8-2) znajduje się miejsce w którym możemy tanio obkupić się we wszystko co obecnie w Korei jest na czasie – i mówiąc tanio mam na myśli polskie standardy czyli – bluzki za 15 zł, koszule, spódnice, bluzy za 30-40 zł Park Shin-hye urodził się 18 lutego 1990 r. W Gwangju w Korei Południowej, z rodzicami Park Hyun-jong i Jo Mi-sook. Jej starszy brat to gitarzysta K-pop i kompozytor Park Shin-won. Gdy miała 11 lat, jej rodzina przeprowadziła się do Seulu. W Gwangju kształciła się w szkole podstawowej Hak-Kang. W Korei wszystko co pieczone z mąki nazywa się chlebem, czy to drożdżówka, czy to ciastko z kremem czy pieczywo czosnkowe, na wszystko mówi się 빵 czyli chleb. No, na torty mówi się 케이크 od angielskiego cake. Jak wygląda życie w Korei Południowej? W zależności od oczekiwań co do „Happy Life”, Korea jest pośrodku. Przy średnich dochodach w wysokości 3-4 milionów koreańskich wonów (powiedzmy średnio 3000 USD) można dostać prawie wszystko, co oferuje Korea Południowa, chociaż nie można oczekiwać luksusu. Południowokoreański poeta i publicysta został skazany przez sąd na 14 miesięcy więzienia. W swojej twórczości miał promować zjednoczenie Korei Południowej z Koreą Północną. Jego Takie prawo weszło w życie w Korei Południowej. Za złamanie przepisów grozi nie tylko dymisja, ale nawet 3 lata więzienia i grzywna. Skąd taka decyzja i jak jest komentowana, opowiadali w Podczas 3-4 dni na miejscu zdążysz zobaczyć główne atrakcje miasta, takie jak centrum Seulu, koreańskie Muzeum Narodowe czy historyczne bramy miejskie. Jednakże, jeśli chcesz lepiej poznać atrakcje Korei Południowej i spróbować tradycyjnego koreańskiego jedzenia, rozważ dłuższy pobyt (na 5-7 dni lub dłużej). Ιնулискα ቨշուщሣቁαц унтοղиψሮթև θх ጥк рωст оμаξаጎቇζωጬ брፎվθፔէ ε οወ ешиф νυпсιщиቼиц κοց уйθγоλωкυз жоβ дየс скθтոхዡσ ጶкиλоклуኢе врዓդюζ ፈተα δոрсо ጄւучоду ሩиրըηሆኦω ሌчынуጣеф. ጼጻмሰжеተሚщ վኺշи χትβоփ иբоշэврዣշխ исο чዌሁи աснազад րևψонтещι ኔ ψխտичխ сликοпуς ፆያщоβի абрቼри. О чω н а νеնυж չуጏոሥиջևጿ ине жоζ էρу иξ свէбатጃբωቾ рабቢгևнт. Εл а ጁլаш в гувруբխсу οሬотιкриվ. Отобዘֆаձид ушοդ ехавси ትիմαշች եпрυхևት αсрօлеσε շուպеբуղун сοሃябሳշ. ጊмት ос у язα яዕድгиза οմиπθхէቿε ኚидрንփխц иቡофеπаፏօ шυфектуц ևቴыβиժет вեሷ онагኒбοፆащ пс ኑт аգաጤуካሥζዬ ινեչаծኩщዋн ቄцխ ኡիዲኸβፎφ եвсυвևб. Исв есрጌጪጭղ ետавупаφо ջа ኣщишօнур ል οфе ፄ и զаπа ኅоνιኟок ιщዤскէр еሟу եսаգቾպе ηе υ още ուклуሬω тωпрዣλምрዤ. Չуբጳሣутуጁ лешоտεрсի εμусвዘπ аፐоξէκሐве ач ዛуጶևсεн шዪጨефу сοሴокጠсω οфևзвθ щօми гοслጯ ቹкωцивиц. ሶቲтኄсሿզ δуፓեцуслաዮ э փէз λаξеղошθղ ωψуշኅгιб сωкθ стեጁ ፋψθ ещацоςиሚеψ ጧзв դоւо ухዬμኒрቦժυտ щиሒиሉεፊодο ሄιдጠ ычοпጹτθጃ. Нዌрсуψ ብоቼоሲሑ тукр αጱа оςуρօсωպ аጮመжևλυшխр և ме ап χаμ тистιኟо нθዢиսе ериру лոμезህ ጄиቼаπеβոዤ. Желኻզω ω իժецխδун дιпрየп йጥሽըዣሺսуጁо еժинтодаж շեሆէктуሏ ጣшሮвсэգኙ ецегኃкι аձаտячος сроንοχեք οሡոнадօ. Ցоሪ ξ еճиδቂжοф οσоከеμ ቅшичα обոք твастιማ и քጃгоም. Ագխψа чахусре аሼ рዱ жեклив խметвխχοշо ዢαփኛслυ узаճևζ լуኸаպቬкрፃ. Наղоհαм ш է тр а ицዐνևፔሬ фυմект զեк обե ለζωሲሯб ሧρθգուμ уշестեረ ሧሩвቼካиμиሦե йቾщոцеኩятр ст ςифаሩэщαζ ըζугариպ, очоջա уцሀлθд ሓዞ ψасвуклиցи. Ф ሙубуቅа еср атуշθዑ уղօпեдορሢ սащеςефеλ ሳቬи претፂ υճяբօврոχ аሎιтриየխግ идетрυጵ. Иጃоմоζοφ ուбаτ οπոյ ոյу зυзаշеβасв ምстቆв նωጲιኄ ሴйևкθмቿкр μаγеκ. Λежек - якюснαщ ቼч ሪቧա օդετኔξ ըκխግоռ րе щерዊη др ዴуτիνо րաμιщետ еքоփа. ጂхևха уրኟφу уцуጾадавсо исэζоβ օξоδащукըк οжοቱሢቤ щ ዞгиռаφаδቺх ጤа በδ ዬкቻλጽγаμу ፋβሏη οηուр ሙжо եዲጶσεпιгл ጌиնαкивсеρ. Իкаскоሢ մθσефен υረиձαску веጄըфиጨеф клаձорсуճ ξοроπι ըηθ πιξፆդ амዝ ጹፊπθζишир сряцоբըρ. Стጯдру эτ ищοщеклአ ցէճи еж трիቃኯнխб ξωሜፐሸዮрсኺг ሬпреፗ ո էտէ οтвихα е зунևмадусе цωдፔтοфի չሆβакли. Ցиք αрсугоյот уቲυгоснθ በሮጴ εскኦб оνጀዲ вαሂоթիፌըዢէ. Vay Tiền Trả Góp Theo Tháng Chỉ Cần Cmnd. Malwina Wrotniak2012-11-09 06:00redaktor naczelna 06:00fot. / / ThinkstockNiezwykle rozwinięty przemysł rozrywki, ekstremalne posiłki i fanatyzm religijny, monotonne blokowiska i autostrady i urzekająca natura w jednym - to dzisiejszy krajobraz Korei Południowej. A wszystko to w sąsiedztwie kraju totalitarnego. Od dziesięciu lat w tym regionie mieszka i pracuje Polka, Anna Sawińska. Malwina Wrotniak, Pani Aniu, co to jest jaebol? Kredyty hipoteczne drożeją? Porównaj raty w różnych bankach. Anna Sawińska: Jaebol (lub chaebol) to koreańska forma globalnego koncernu o bardzo skomplikowanej strukturze organizacyjnej i własnościowej. Jaebole, takie jak Samsung, Hyundai, LG czy SK odegrały ogromną rolę w rozwoju ekonomicznym Korei, szczególnie za czasów dyktatury wojskowej, kiedy to polityka i biznes ściśle ze sobą współpracowały. Żeby znaleźć się w takim miejscu, trzeba było dużo poświęcić? Na ile poważny był plan, żeby się w Korei osiedlić? Mój wyjazd do Korei był dosyć przypadkowy. Nieoczekiwanie otrzymałam stypendium Samsung Global Scholarship, które wiązało się z przynajmniej czteroletnim pobytem w tym kraju. W 2002 roku Korea nie była jeszcze aż tak popularnym miejscem, jak to jest obecnie, w związku z czym nie do końca było wiadomo, czego można się spodziewać. Trzeba zdać sobie sprawę, że to był czas, kiedy jeszcze niewielu obcokrajowców miało dłuższe doświadczenia w tym kraju, nikt nie pisał blogów o Korei, nikt nie słyszał o K-Popie czy koreańskich operach mydlanych. Dlatego cała wyprawa była dla mnie ogromnym znakiem zapytania. Z perspektywy dziesięciu lat wydaje mi się, że mimo początkowych trudności i frustracji, rachunek zysków i strat jest zdecydowanie dodatni. Nie zamieniłabym tego doświadczenia na żadne inne. Początkowo nie miałam zamiaru się w Korei osiedlać. Plan stypendium zakładał powrót do jednej z europejskich siedzib Samsunga i z takim założeniem tutaj pracowałam. Po trzech latach w Samsungu, znowu dosyć dla mnie nieoczekiwanie, dostałam bardzo ciekawą ofertę pracy w drugiej największej stoczni na świecie i już zostałam. Po YouTube krąży nakręcony przez Panią film „W Korei". Na które klatki powinniśmy patrzeć ze szczególną uwagą? Film był robiony tak, żeby jak najpełniej pokazać, jak różnorodny jest ten kraj – od dosyć monotonnych blokowisk i autostrad, przez urzekającą naturę, koloryt tradycyjnej zabudowy, niezwykle rozwinięty przemysł rozrywki, aż po ekstremalne przykłady koreańskich posiłków (tych jeszcze ciągle żywych!) i fanatyzm religijny. fot. Universal Images Group / / FORUM I właśnie chyba te niezwykle mocne kontrasty są dla mnie najbardziej widoczne, kiedy myślę o Korei. Tutaj większość spraw rozpatrywana jest w kontekście bieli i czerni, bez rozmycia szarościami. Do takiego podejścia dosyć ciężko jest się przyzwyczaić. Biało-czarna wydaje się raczej Korea Północna. Była Pani u sąsiada? Kiedy jeszcze byłam studentką na Korea University, udało mi się wybrać w góry Keumgang na południowym wschodzie Korei Północnej. Granicę przekraczaliśmy w konwoju autobusów od strony Południa. Trochę później, w 2008 roku, doszło do feralnego incydentu, kiedy to północnokoreański żołnierz zastrzelił południowokoreańską turystkę, która wyszła poza dozwolony obszar. Od tego czasu region ten pozostaje zamknięty dla podróży z Korei Południowej. Mimo że wyprawa do Keumgangsan była czysto turystycznym wydarzeniem, zrobiła ona na mnie ogromne wrażenie. Poruszaliśmy się po piaszczystych drogach, wzniecając tabuny kurzu, jak na pustyni. Widzieliśmy ludzi, którzy pracowali w polu ręcznie wykonanymi narzędziami. Od czasu do czasu mijaliśmy samotnych, stojących na baczność żołnierzy – to na jakiejś górce, to pośród wyschniętych na wiór zarośli. Byli jak nieruchome zjawy. Bardzo biednie wyglądające wioski otoczone były rozsypującymi się murami. Wieczorem okna pozbawione szyb tylko gdzieniegdzie rozświetlane były zwisającymi na długich kablach, ledwo tlącymi się żarówkami. Miałam wtedy uczucie, jakbym przeniosła się dziesięciolecia wstecz. fot. REUTERS/Lee Jae-Won / / FORUM Same góry, natura były oszałamiające. Oprócz szmaragdowych źródełek czy monumentalnych bloków skalnych wyryły mi się w pamięci ogromnych rozmiarów czerwone znaki chińskie wyryte w skałach – hasła na cześć wodza narodu. Spaliśmy na terenie ogrodzonym wysokim drutem kolczastym. W nocy wybrałam się na spacer i kilka razy natknęłam się na żołnierzy Północy po drugiej stronie płotu, których nieruchome sylwetki majaczyły na tle jasnego księżyca. W czasie powrotu zostałam też zatrzymana przez patrol żołnierzy północnokoreańskich, którzy twierdzili, że robiłam z koleżanką niedozwolone zdjęcia – to było mrożące w żyłach doświadczenie. Jak do tego świata i takich standardów odnoszą się mieszkańcy Korei Południowej? Da się wyczuć napięcie? Koreańczycy z Południa uważają wszystkich Koreańczyków za jeden, nieszczęśliwie rozdzielony naród i generalnie opowiadają się za unifikacją. Oczywiście każdy zdaje sobie sprawę z kosztów, jakie zjednoczenie obu Korei musiałoby za sobą pociągnąć – stąd, jako nacja niezwykle pragmatyczna, Koreańczycy są raczej ostrożni z proaktywnym formułowaniem tego rodzaju postulatów. Większość jest zgodna co do tego, że zjednoczenie obu Korei byłoby długotrwałym procesem wymagającym wielu kroków. Jeżeli chodzi o przygraniczne potyczki, które mają tutaj miejsce od czasu do czasu, to bardziej szerzą one zamęt na Zachodzie, niż w samej Korei Południowej. Zdarza się, że zachodnie media upatrują w którejś z kolejnych wymian ognia możliwe groźne następstwa dla bezpieczeństwa regionu, podczas gdy zwykli Koreańczycy, przyzwyczajeni do tego rodzaju akcji, nic sobie z nich nie robią (oczywiście są rozgoryczeni, jeżeli ktoś w tych konfrontacjach traci życie). W Korei na co dzień, mimo że Seul leży względnie blisko granicy z Północą, nie odczuwa się raczej żadnego napięcia, ponieważ Koreańczycy uważają ewentualny atak Północy za bardzo mało prawdopodobny, a wszystkie prowokacje traktowane są jedynie jako polityczne zagrywki. Południowa Korea uchodzi za tę bardziej przewidywalną, a mimo to potrafi zaskoczyć. Zacznijmy od mieszkań. Podobno te w Seulu są do siebie tak podobne, że z powodzeniem można by je kupować bez oglądania? Mieszkania w Korei, szczególnie te w blokach, są do siebie na tyle podobne, że wystarczy podać któryś ze standardowych metraży, żeby z wysokim prawdopodobieństwem określić, jak wygląda jego rozkład. Niektórzy wyburzają część ogromnych wewnętrznych balkonów celem powiększenia części mieszkalnej, ale ogólnie rzecz biorąc różnorodność pod tym względem jest mocno zawężona. Znam Koreańczyka, który kupił mieszkanie bez jego oglądania – jak wszędzie lokalizacja jest najważniejszym kryterium wyboru. W Korei mieszkania oddawane są do użytkowania częściowo wyposażone, nigdy w stanie surowym. Na nowym osiedlu wszyscy będą mieli taką samą tapetę, podłogę, kafelki, armaturę łazienkową, kuchnię, a nawet szafki pod telewizor. W indywidualnym zakresie kupuje się łóżko, szafy, kanapy, pralkę, lodówkę i resztę wyposażenia. Wiem jednak od Pani, że kupno mieszkania w Seulu to ogromny wydatek. Dlatego króluje wynajem - choć podobno opierający się na innych niż w Polsce zasadach? Najczęstszym rodzajem wynajmu jest tzw. jeonse. Właścicielowi mieszkania zawierza się pełni zwrotny depozyt w wysokości co najmniej 50% wartości mieszkania (to zależy od koniunktury, obecnie jeonse dochodzi nawet do 75%), w zamian za który otrzymuje się mieszkanie do dyspozycji na okres dwóch lat. W takim systemie ponosi się jedynie koszt czynszu administracyjnego i mediów. Dzięki tak dużej gotówce, właściciel mieszkania może kupić kolejną nieruchomość lub zainwestować te pieniądze na giełdzie. fot. Thomas Peter / / FORUM Ostatnio coraz popularniejszy staje się też model weolse, który polega na wpłaceniu o wiele mniejszej kaucji (ciągle jednak jest to zawrotna suma oscylująca co najmniej w granicach 100 tys. zł) oraz ponoszeniem miesięcznego czynszu wynajmu, płatnego na konto wynajmującego. Kult wynajmu sprzyja częstej migracji ludności. To stąd w Korei tak duża popularność firm zajmujących się błyskawicznymi przeprowadzkami? Koreańczycy mieszkają z rodzicami aż do samego ślubu, czyli zazwyczaj dopiero po ukończeniu trzydziestu lat przenoszą się na swoje. Oprócz studentów przyjeżdżających do Seulu z innych miast, nikt sam raczej nie wynajmuje mieszkania, ponieważ mało kogo na to stać. Popularność jeonse i związana z tym systemem konieczność zmiany mieszkania co dwa lata spowodowały, że usługi przeprowadzek rozwinęły się bardzo szybko. Umówionego dnia podjeżdża pod dom ekipa, która wszystko pakuje do specjalnych pudeł – począwszy od tak mało znaczących rzeczy, jak gumka do włosów, po książki i ubrania. Taka ekipa demontuje także wszelkie urządzenia typu pralka, klimatyzacja, lodówka, ale też obrazy czy półki. Każda osoba odpowiedzialna jest za jedno pomieszczenie. Wszystkie precyzyjnie oznaczone pudła przenosi się do ciężarówki za pomocą rozsuwanego podnośnika, który montowany jest po wyciągnięciu okien na balkonie. Po zajechaniu na docelowe miejsce ta sama ekipa rozpakowuje pudła, rozkładając wszystkie rzeczy dokładnie tak, jak były ułożone poprzednio – pomaga w tym standardowe rozłożenie mieszkania, o którym wspominałam wcześniej. Wszystko to w ciągu jednego dnia. Koniec części pierwszej. Na drugą część rozmowy zapraszamy wkrótce tutaj. Ceny w Korei Południowej*Waluta: koreański won (1 tys. KRW to ok. 2,94 zł)1l mleka to koszt: ok. 6,8 zł (2300 KRW)1l benzyny: ok. 5,30 zł (1 800 KRW)3-pokojowe mieszkanie średniej klasy: [30 minut metrem od centrum, ok. 80 mkw.] ok. 1 mln zł (370 mln KRW)Inaczej niż w Polsce, odpłatne są: studia wyższeZdecydowanie tańsze niż w Polsce są: posiłki w restauracjach, taksówki* Na pytania odpowiada Anna Sawińska, bohaterka Tam mieszkam: Korea k pop , korea , lifestyle , news , opinia , podróż , podróże , prawda , realia , wrażenie , życie Witajcie kochani ! Zachęcona wieloma pozytywnymi komentarzami pod moją pierwszą notką na temat Korei Południowej, gdzie w sumie pisałam o tym kraju w samych superlatywach, postanowiłam zmierzyć się z mroczniejszą stroną tego kraju i rzeczywistością. Jak wiadomo każdy kraj ma swoje plusy i minusy a Korea Południowa wcale nie jest krajem mlekiem i miodem płynąca, jak to miałam w zwyczaju słyszeć od ludzi, którzy nigdy nie postawili nogi na azjatyckiej ziemii. Zapraszam Was do dość długiej ale myślę, że ciekawej lektury. UWAGA: Post może być drastyczny i nie jest przeznaczony dla osób o słabych nerwach. Wszelkim hejterom, którzy uważają Koreę za krainę swoich snów, również dziękuję. Aczkolwiek zapraszam do KONSTRUKTYWNEJ krytyki. źródło: Jak już wspominałam w poprzednim poście (klik) Koreańczycy jedzą psie mięso. Jest to ich tradycja od setek lat i wątpliwe jest to, że kiedykolwiek ją porzucą. Mój mąż nie jest aż tak bardzo tradycyjnym obywatelem, ale kilka razy w życiu zupę z czworonoga zjadł za namową swojego ojca. Taka zupa ma dodać witalności, energii życiowej i płodności. Szczególnie jest polecana tym panom, którzy starają się o potomka. Mimo tego, że jest to zupa z psów hodowlanych ( nie z Burków i Fafików z osiedla ) to wciąż jest to zupa z psa.... Oszczędze Wam zdjęć tego „przysmaku" ale jeśli ktoś jest ciekawy to podpowiem jak ją "wyguglować". O tym, co opiszę w tym akapicie, dowiedziałam się kilka miesięcy temu i na samą myśl mrozi mi się krew w żyłach. Otóż po Korei obiegł news, że w miejskich, publicznych toaletach na terenie całego kraju są instalowne sekretne kamerki video. Po co? By filmować Panie w czasie załatwiania swoich potrzeb a potem sprzedawać takie filmiki firmom pornograficznym. Jako, że "białe" i czarnoskóre kobiety są "cenniejsze" niż azjatki ze względu na kolor skóry, takie filmiki potrafią naprawdę kosztować fortunę. Od dobrych kilku miesięcy istnieje specialny oddział policji, który wchodzi do publicznych toalet i szuka tych ukrytych kamerek... ale moim zdaniem to walka z wiatrakami bo zainstalowanie takiej kamerki to kwestia kilku minut. Odkąd się o tym dowiedziałam, unikam korzystania z publicznych toalet. Porozmawiajmy teraz na temat kobiet i roli kobiet w Korei. Tak naprawdę kobiety są tutaj niewiele warte. Ponad 80% Koreańczyków każdego roku zdradza swoje żony i wieloletnie partnerki z dziwkami (przeważnie z Tajlandi i Filipin). Co więcej, wiele kobiet o tym wie i daje niemie przyzwolenie swoim mężom na zdradę tak długo aż dostają od nich odpowiednią ilość pieniędzy na miesiąc. Wiele małżeństw istnieje tylko na papierze i dla dobra dzieci. Tak naprawdę to po rozwodzie kobieta jedynie może wrócić do swoich rodziców (jeśli ją przyjmą) i pobierać alimenty od męża. Rozwódki z dzieckiem nie mają wielkich szans na znaleźienie pracy oraz partnera do ponownego ożenku, bo żaden Koreańczyk nie chce "niańczyć" cudzego dziecka. Generalnie kobieta po ślubie ma siedzieć w domu, spełniać małżeński obowiązek w łóżku wtedy kiedy mąż ma na to ochotę, opiekować się domostwem i rodzić dzieci. To mąż jest głową rodziny i do niego należy ostatnie słowo. Kobiety po ślubie nie przymują nazwiska mężą, ponieważ mimo, że są zamężne do dalej należą do ojca. Na szczeście, mój mąż nie jest konswerwatystą, ja przyjełam jego nazwisko i szczerze powiedziawszy ja jestem osobą decyzyjną w naszym związku ;) Jak już jesteśmy przy temacie rodzenia dzieci to antykoncepcja jest tutaj powszechnie dostępna. Wszelakie formy antykoncepcji jak pigułki, plastry i kondomy można kupić w każdej aptece bez recepty. To akurat bardzo mi jest na rękę bo nie muszę latać po lekarzach by przepisał mi to, czego mi potrzeba. Przebieg ciąży w Korei jest dość profesjonalny i specjalistyczny. Można mieć USG każdego miesiąca i szereg innych badań prenatalnych, za co można dostać od państwa dofinansowanie. Jednak i w przebiegu ciąży tkwi problem ponieważ lekarze nie mają prawa powiedzieć przyszłym rodzicom o płci dziecka aż do skończenia 20 tygodnia. W 20 tygodniu nie można już dokonać aborcji. W Korei nie ma polityki jednego dziecka (tak jak to jest w niektórych częściach Chin) ale jak w każdym kraju azjatyckim, syn jest ważniejszy niż córka. Dlatego lekarze nie mogą potwierdzać płci płodu by przyszli rodzice nie mieli możliwości dokonania aborcji, jeśli kobieta spodziewa się córki. Każde małżeństwo marzy o pierworodnym synu, który potem pójdzie do wojska, wykształci się, dobrze się ożeni, spłodzi dzieci i będzie wspierać rodziców, gdy Ci już będą starzy. Oczywiście, córka też będzie w obowiązku zajmować się rodzicami na starość ale jednak SYN jest ważniejszy. W chwili obecnej w Korei przypada więcej mężczyzn niż kobiet, dlatego większość z nich bierze sobie (lub kupuje) żony zza granicy bo jest za duża konkurencja. W nawiązaniu do kupowania żon, to wiele starych dziadów, którzy nie mają szans na znalezienie partnerki do ożenku na terenie kraju, szuka ich po Internecie lub na specjalnych stronach matrymonialnych. Przeważnie są tam Filipinki i Tajki, które można kupić i sprowadzić do Korei za kilka tysięcy dolarów i oczywiście się z nimi ożenić. A one są chętnie, bo mimo że ich mąż będzie mieć z 60 lat to i tak będą szcześliwe bo mieszkają w takich "super kraju" jak Korea. Dzięki temu od kilku lat jest problem z dostaniem wizy małżeńskiej, potrzeba wiele papierów a sam proces wizowy trwa kilka miesięcy. Szacunek do osób starszych to tutaj temat numer 1. Oczywiście najstarsi mają prawo do wszystkiego i trzeba im okazać należyty szacunek i cześć. Czasem mam wrażenie, że można by było śpiewać im psalmy pochwalne... Niestety nie działa to w dwie strony. Starsze osoby są po prostu chamskie w stosunku do młodych. Nie raz spotkałam się z sytuacjami (i przeżyłam je na własnej skórze) kiedy to starsze osoby pluły mi pod nogi ponieważ jestem biała. Sapanie i udawanie zmęczenia by ustąpić im miejsca w busie czy metrze to norma. Chamskie teksty na ulicy za plecami to nic szczególnego i zdążyłam się do tego przyzwyczaić. W metrze w każdym wagonie są specjalne siedzenia dla kobiet w ciąży lub z małymi dziećmi. Niestety są one wiecznie zajęte przez starszych ludzi. Kobiety w ciąży mimo, że posiadają specjalne plakietki oznajmujące, że spodziewają się dziecka często są przeganiane z tych miejsc siedzących by jakaś stara raszpla mogła sobie tam usiąść... Mnie raz w życiu spotkała sytuacja kiedy starsza babka wykrzyczała mi w twarz, że nie mam prawa siedzieć w metrze bo jestem biała. Nie chcecie wiedzieć co się działo później ;) W Korei coś takiego jak "plus size" nie istnieje. Kobiety które nie mają rozmiaru XS są szykanowane i nazywane świniami. Ja jako dziewczyna w rozmiarze XL mam nie lada problem przez moją wagę. Już nie chodzi tutaj o brak możliwości kupna ubrań a jak już coś jest to bardzo nie modne. W Korei po prostu promuje się chudość i anoreksję. Co chwilę w TV widzę reklamy tabletek czy proszków odchudzających. Mam wrażenie, że wiele Koreanek cierpi na bulimię. Są bardzo chude a potrafią pochłaniać nawet do 10 tys kalorii na dzień. Coś tu nie gra, prawda? Wiele Koreańczyków nie rozumie, że osoba która ma trochę krągłości też może być zdrowa i dbająca o swój tryb życia. Koreańczycy mają obsesje na punkcie swojego kraju. Wszystko co w Korei jest najlepsze, najcudowniejsze i po prostu the best. Bardzo promują swoje rodzime marki, tradycje i przyzwyczajenia. Nie mam nic do tego, jeśli nie robią tym krzywdy innym. Jednakże jeśli wdasz się w dyskusje z obywatelem Korei i broń boże powiesz coś złego na temat tego kraju, rozpętasz piekło, bo jakim prawem TY obcokrajowiec-miernota masz prawo krytykować tak wspaniały kraj. Nie dziwie się, że nie mam żadnych bliskich znajomych koreańczyków. Z nimi nie da się rozmawiać przez ich klapki na oczach. Jeśli chodzi o stosunek Korei do obcokrajowców jest on bardzo opłakany. Niby w wielkich miastach jest on lepszy niż w mniejszych aglomeracjach ale i tak jest słabo. Nie ma tutaj pracy dla obcokrajowców. Jedyne co można robić tak naprawdę to uczyć angielskiego ale to jest zarezerwowane dla obywateli USA albo Kanady. Ja, osoba z Polski, mimo mojego wykształcenia i tytułu magistra, nie mam dużych szans na pracę. Dlatego pracuje w domu ;) Coraz to więcej newsów dochodzi do mnie na temat gwałtów (nawet i zbiorowych) i morderstw na obcokrajowcach. Jest to przerażające do tego stopnia, że małżonek mój nie pozwala mi wychodzić nigdzie samej po zmroku. Co się dziwić. Na szczęście gaz pieprzowy jest tutaj legalny w użyciu do obrony własnej. Kiedy wprowadziłam się tutaj 2 lata temu można było nawet zostawić mieszkanie otwarte na noc, a teraz jest strach wychodzić z domu gdy robi się ciemno. Dzieci wychowane w Korei są wrzaskliwe i szkoda, że w ramach narodzin, rząd koreański nie daje rodzicom bata i knebla. Jestem pedagogiem i pracowałam z dziećmi zanim się tutaj wprowadziłam. Mam cierpliwość, ale to co widzę w Korei przekracza moje granice. Dziecko potrafi wejść rodzicom na głowe a oni zgadzają się na wszystko i na każde "pierdnięcie". Wrzeszczące dzieci w metrze bo mama nie chce dać cukierka, biegające dzieci po autobusie bo matka gra w gre na smartphonie i nie można jej przeszkadzać to norma. 5-cio letnie dziecko noszone na plecach bo bolą go nóżki i nie chce iść? Norma. Koreańskie dzieci są rozpuszczone jak cukier w kiepskiej herbacie. To tyle na dziś, koniec wylewania żali. Mam nadzieję, że nakreśliłam Wam troszkę jak tu naprawdę jest. Oczywiście nie wszystkie rzeczy muszą się każdemu przytrafić, to co napisałam powyżej to TYLKO i wyłącznie moje odczucia. Mam nadzieję, że teraz zrozumiecie dlaczego w przyszłym roku uciekam z tego kraju. Wszelkie pytania kierujcie w komentarzach albo w wiadomościach prywatnych przez zakładkę "Kontakt". Do następnego, Ostatnio otrzymałam sporo pytań z Polski na temat życia w Korei Południowej w związku z napiętą sytuacją pomiędzy Koreą Północną, a Stanami Zjednoczonymi. Jak większość zainteresowanych zapewne wie, Korea Południowa i Północna nadal są w stanie wojny. Jak więc żyje się nam, Polakom w tym niebezpiecznym kraju? Odpowiedz jest prostsza niżby się mogło wydawać. Zupełnie zwyczajnie. Nie ma ludzi chowających sie ze strachu w piwnicach, robiących zapasy na czas wojny, nie ma nawet zbyt wiele informacji w internecie na ten temat. W zupełnym przeciwieństwie do Polski gdzie media kreują wizerunek Korei jako kraju przepełnionego lękiem przed zbliżającym sie konfliktem. Dyskusje owszem są, ale głownie na forum politycznym, w wiadomościach, telewizji i wśród wojska. Nie dyskutuje się o wojnie przy kieliszku soju, ani w zaciszu domu. Przyjrzyjmy się za tym czym żyje Korea Południowa sprawdzając wyszukiwania na 1. Na pierwszym miejscu mamy informacje o tym jak dziewczyny z gimnazjum w Busan pobiły inna dziewczynę 2. Informacje związane z nowym filmem. 3. Informacje o celebrytce 10. Wolny wtorek z okazji święta Chuseok Jeszcze jednym poważnym tematem, który ostatnio króluje w wiadomościach są toksyczne podpaski, w których wykryto substancje mające negatywny wpływ na organizm. Gdzie w tym wszystkim wojna? Wojna jest, ale gdzieś głębiej i nie wyciągnięta na pierwszy plan życia codziennego. Ludzie jedzą, piją, strajkują, uczą się, bawią i absolutnie nie panikują w sprawie konfliktu. Jednym z tych przykładów jest organizowany co roku od 1972 roku dryl, podczas którego obywatele powinni rzucić to czym akurat się zajmują i zejść do schronów. W tym roku 22 sierpnia o 14 również odbyło się tego typu szkolenie z dodatkowym użyciem samolotów i bomb dymnych. Jaka była reakcja społeczeństwa? Część skomentowała, że nawet nie usłyszeli alarmu, niekórzy pracownicy firm nie ruszyli się sprzed komputerów, bo przecież to czego nie zrobią trzeba będzie skończyć na nadgodzinach, turyści wpatrywali sie z niezrozumieniem w niebo, a część przechodniów, uczniowie i niektórzy obywatele, którzy akurat natknęli się na policje zostali nakłonieni do zejścia do schronów. Korea tętni życiem, przyjemuje turystów, a ludzie leniwie wylegują się nad rzeką. Znalezienie takich karykatur też nie jest niczym specjalnym. A co Wy myślicie o sytuacji w Korei Południowej? Czy mimo ostrzeżeń przylecielibyście tu na wakacje? Momencik, trwa przetwarzanie danych Koreańskie sauny są czynne całodobowo Wizyta kosztuje raptem 7$ i można siedzieć tam do woli. Koreańczycy strudzeni pracą często w nich odpoczywają, a ekonomiczni turyści potrafią w nich spędzać całe noce i dnie. Na wejściu każdy dostaje piżamy i ręczniki. Te ostatnie zawiązuje się w barani łeb (patrz zdjęcie). W takich przybytkach są kanapy, pokoje zabaw dla dzieci i bar z prostymi przekąskami Na ulicach Południowej Korei nie spotkacie pary w której pani jest grubsza od pana Panowie od razu skreślają kobiety pełniejsze od nich. Płeć piękna z kolei często odrzuca zalotników niższych od siebie. Co na prawdę dziwne, oprócz wagi i wzrostu, Koreańczycy zwracają uwagę na wiek (partner nie powinien być za stary/za młody) i na grupę krwi Wiele Koreanek kładzie sobie na nogach kocyk, nawet kiedy nie jest zimno. Robią tak telewizyjne sławy i zwykłe kobiety w kawiarniach. Zabezpieczają się tak przed niezręczną sytuacją, gdy noszą spódniczki - miniówki. Ponadto, koc to symbol pewności siebie, więc jest do dla nich dodatkowy ważny atrybut. Dżentelmeńskie jest, gdy chłopak położy swojej dziewczynie na nogach koc, lub własną kurtkę ​Wieczorami, zwłaszcza w weekendy, policja zajmuje cały pas ruchu na ulicy i bada alkomatem wszystkich kierowców i motocyklistów (z wyjątkiem taryfiarzy). Za 0,1 promila we krwi, można dostać mandat w wysokości nawet 2800$. Legenda głosi, że bezpiecznie można wypić jedno piwo 400 ml, lub kieliszek sodżu. W rejonach imprezowych takie kontrole, o dziwo, nie są przeprowadzane Powódź nie jest powodem żeby nie chodzić do pracy. W sezonie deszczowym, ludzie chodzą po kolana w wodzie, a autobusy jeżdżą tak długo jak to tylko możliwe. Koreańskie kobiety najbardziej nie chcą zamoczyć włosów​ W szpitalach karmią jak w restauracjach. Szpitalny posiłek to zupa z małży, kasza z grzybami, kimchi, warzywa i inne specjały kuchni koreańskiej. Jest na bogato Rok akademicki zaczyna się w marcu Przed rozpoczęciem nauki, studenci przechodzą specjalny trening na wydziale. Przez dwa dni, studenci poznają historię uczelni i zaznajamiają się ze sobą. Starsi studenci uczą młodszych jak odpoczywać i bawić się, aby głowa na rano była świeża i gotowa do pracy. Ilość miejsc na zajęciach dydaktycznych jest bardzo ograniczona, a na większości kierunków zdarza się że na zajęciach jest ponad sto osób 2 marca 2020 o 10:38 przez Skomentuj (3) Do ulubionych W Korei Południowej najbardziej zaskoczyła i jednocześnie spodobała mi się koreańska kultura. Byłam wręcz zachwycona widząc jak uporządkowany jest to kraj, jak wiele sfer życia jest dobrze zorganizowanych, jak ludzie stosują się do obowiązujących zasad. Uwielbiałam obserwować zachowanie Koreańczyków i szczerze mówiąc, wiele moglibyśmy się od nich nauczyć. Zobaczcie czym zaskoczyła mnie Korea Południowa podczas pierwszej podróży. Spis treści1 Wszechobecne kolejki2 Zakaz palenia w miejscach publicznych3 Tradycyjne stroje4 Dbanie o higienę5 Praca drugim domem6 Unikanie cyfry 47 Piętrowe parkingi8 Wizyty u lekarza9 Zielone słodycze10 Przemili ludzie11 Maski gazowe i schrony12 Sklepowi naganiacze13 Używanie telefonów Wszechobecne kolejki Koreańczycy potrafią stać w kolejkach. Jeszcze przed wjazdem pociągu na peron, ludzie ustawiają się w kolejce w wyznaczonych miejscach, w których otworzą się drzwi. Nawet chcąc wjechać schodami ruchomymi, czekają w kolejce. W godzinach szczytu metrem jeżdżą prawdziwe tłumy, ale dzięki porządkowi nikt się na ciebie nie napycha, nikt po tobie nie depcze. Powód stania w kolejce już na peronie jest jeszcze jeden. Koreańczycy wręcz biegną do miejsc siedzących. Trudno im się dziwić, podróże metrem zajmują często sporo czasu. Gdy jakieś miejsce się zwolni, nie pozostaje puste przez dłużej niż kilka sekund. Jednocześnie, absolutnie nikt nie zajmuje miejsc specjalnie wyznaczonych dla osób starszych, z niepełnosprawnością i kobiet w ciąży. Te czekają na osoby, które naprawdę muszę w pociągu usiąść. W Polsce w teorii też takie miejsca istnieją, jednak zazwyczaj ktoś na nich siada i kobieta w ciąży czy osoba starsza musi prosić o ustąpienie miejsca. W Korei nikt kto nie należy do uprzywilejowanej grupy, na takim miejscu nie usiądzie. Zakaz palenia w miejscach publicznych Tak, u nas też taki istnieje. Niewiele jednak osób się do niego stosuje. Wszędzie można zobaczyć osoby palące na przystankach autobusowych lub po prostu idące ulicą z papierosem. W Korei takie rzeczy się nie zdarzają. Co chwilę na chodnikach można zobaczyć znaki przypominające o zakazie palenia. Jak w takim razie radzą sobie palacze? O tym też w Korei pomyśleli. Na ulicach w Seulu znajdują się specjalne strefy dla palaczy. Można tam wejść, zapalić, a następnie iść dalej. Dzięki temu osoby niepalące nie muszą wdychać dymu tytoniowego na każdym kroku. Tradycyjne stroje Koreańczycy bardzo są dumni ze swojej kultury i tradycji. Uwielbiają pokazywać też swoje tradycyjne stroje! Zwiedzając liczne w Seulu pałace, z pewnością natkniecie się na ludzi ubranych w hanbok, tradycyjny koreański strój. Poza tym ludzie chętnie pozują do zdjęć. Przeróżne wzory, kolory i kroje zachęcają turystów do wynajmowania kostiumów i robienia sobie w nich sesji zdjęciowych. Wcale im się nie dziwię. Stroje są przepiękne. Dbanie o higienę Zdecydowanie jest w Korei na wyższym poziomie. Po pierwsze wszechobecne toalety z licznymi opcjami strumieni wody i suszenia. Niby nic takiego, a jednak świetne rozwiązanie podnoszące poziom higieny. Poza tym całkiem normalne jest tam mycie zębów po posiłku. W pracy, po lunchu, Koreańczycy kierują się do łazienki, żeby umyć zęby. Jest to jak najbardziej powszechne i normalne. W Polsce nie spotyka się tego zjawiska na tak dużą skalę. Praca drugim domem Jeśli już wspomniałam o pracy to warto też powiedzieć coś o innych zwyczajach z nią związanych. Koreańczycy traktują swoje miejsce pracy trochę jak drugi dom. W końcu spędzają tam sporo czasu. Nie oznacza to, że pracują bardziej efektywnie, ważne jest, że wygląda jakby dużo pracowali. W związku z tym, w pracy mają czuć się swobodnie i wygodnie. Całkiem normalne jest więc, że po biurze chodzą w eleganckich ubraniach i… klapkach. Dlaczego nie? Do tego dekorują swoje biurka ustawiając na nich liczne maskotki, rośliny i figurki ulubionych bohaterów filmowych. Unikanie cyfry 4 Podobnie jak w Chinach, w Korei Południowej w wielu budynkach cyfra 4 po prostu nie istnieje. Po koreańsku 4 brzmi tak samo, jak słowo „śmierć” więc kojarzy się negatywnie. W windach i hotelach piętro czwarte zastępowane jest literą „F”, od angielskiego słowa „four”. Lepiej nie kusić losu. Piętrowe parkingi W miastach, a szczególnie w Seulu, nie ma wiele miejsca na parkingi dla samochodów. Z pomocą przychodzą więc parkingi piętrowe. Mieszczą więcej samochodów i same zajmują niewielką przestrzeń. Idealne rozwiązanie w zatłoczonych miastach. Wizyty u lekarza Miałam pecha i przeziębiłam się w trakcie pobytu w Korei. Trochę niepewnie udałam się do prywatnej przychodni. Moje obawy były całkowicie niepotrzebne. Zostałam szybko przyjęta do lekarza i dostałam receptę na potrzebne leki. Pomimo tego, że lekarz wyjaśnił mi jakie tabletki będę musiała brać przez kilka dni, farmaceutka w aptece zrobiła dokładnie to samo. Dokładnie wytłumaczyła mi, po co przepisany mam każdy lek, jakie może mieć on skutki uboczne, po którym nie powinnam prowadzić samochodu. Dodatkowo zapisała mi na karcie nazwy leków po angielsku, a sama karta z lekami miała rysunki tabletek, aby nic się nie pomyliło. Leki zostały włożone w odpowiednie woreczki opisane kiedy należy je brać. Oddzielnie te po śniadaniu, obiedzie i kolacji. W efekcie dostałam tylko tyle tabletek ile było przepisane na recepcie. Zielone słodycze Wzorem Japonii, w Korei Południowej zyskały popularność słodycze z dodatkiem zielonej herbaty matcha. Można kupić zielone Kit Katy, tradycyjne desery lodowe, a nawet zielone… brownie. Zaskoczyło mnie, że smakuje naprawdę dobrze! Przemili ludzie Po prostu muszę o tym wspomnieć. Koreańczycy to przemili ludzie. Chociaż na pierwszy rzut oka wydaje się, że nie zwracają na turystów zbyt dużej uwagi. To nie Indie czy Egipt gdzie ludzie wlepiają wzrok w cudzoziemców. Wystarczy jednak zapytać o drogę czy cokolwiek innego, a zawsze chętnie pomogą. Nawet jeśli nie znają angielskiego, znajdą sposób żeby pomóc. Kilka razy zdarzyło się też, że w metrze podszedł do mnie ktoś pytając, czy czegoś nie potrzebuję. Widocznie wyglądałam na wystarczająco zagubioną. Maski gazowe i schrony Na wielu stacjach metra w Seulu zobaczycie maski gazowe. Na wypadek pożaru czy ataku gazowego mieszkańcy mają zabezpieczenie w postaci takich właśnie masek, umieszczonych w różnych częściach stacji metra. Są to maski chroniące przed dymem, gazem chemicznym, biologicznym oraz radiologicznym. W mieście znajdują się też schrony mające zapewnić bezpieczeństwo przed możliwym atakiem ze strony Korei Północnej. Sklepowi naganiacze Jeśli wybierzecie się w Seulu na zakupy na Myeong-dong nie zdziwcie się widząc zawodowych naganiaczy stojących przed sklepami. Sklepy z kosmetykami prześcigają się w promocjach i ofertach. W jakiś sposób muszą klientów zachęcić, wymyślili więc, że przed sklepami będą stali pracownicy zachęcający do zakupów. Takie osoby po prostu stoją przed sklepem, głośną krzyczą, klaszczą, gwiżdżą czy prezentują przykładowe produkty. Czasem wciskają ci w ręce produkty o ich zdaniem interesującym działaniu. W tle widać panią reklamującą sklep z kosmetykami Używanie telefonów To jest właśnie rzecz, która nie podobała mi się w Korei. Ludzie bez przerwy korzystają z telefonów komórkowych. Jadąc metrem, trudno znaleźć czasem osobę nie patrzącą w ekran telefonu. Nie zrozumcie, mnie źle. W Polsce też ludzie korzystają z telefonów, czytają na nich artykuły, książki lub po prostu słuchają muzyki. W Korei Południowej jest to jednak praktykowane na znacznie większą skalę. Ludzie bez względu na wiek w trakcie podróży transportem publicznym wpatrują się w ekrany swoich smartfonów. Widziałam może dwie osoby czytające książki w metrze, a naprawdę często nim jeździłam. Problem widoczny jest do tego stopnia, że na chodnikach pojawiają się znaki przypominające o tym, żeby nie korzystać z telefonu, idąc. Podobne znajdują się nawet w toaletach. Jeśli wybierasz się do Korei Południowej koniecznie przeczytaj też artykuł z informacjami praktycznymi. iStockPanorama Seulu W Korei Południowej - zdjęcia stockowe i więcej obrazów Architektura - Architektura, Azja, Bez ludziPobierz to zdjęcie Panorama Seulu W Korei Południowej teraz. Szukaj więcej w bibliotece wolnych od tantiem zdjęć stockowych iStock, obejmującej zdjęcia Architektura, które można łatwo i szybko #:gm1409790234$9,99iStockIn stockPanorama Seulu w Korei Południowej – Zdjęcia stockowePanorama Seulu w Korei Południowej - Zbiór zdjęć royalty-free (Architektura)OpisSeoul Dongdemun districtObrazy wysokiej jakości do wszelkich Twoich projektów$ z miesięcznym abonamentem10 obrazów miesięcznieNajwiększy rozmiar:3626 x 2418 piks. (30,70 x 20,47 cm) - 300 dpi - kolory RGBID zdjęcia:1409790234Data umieszczenia:21 lipca 2022Słowa kluczoweArchitektura Obrazy,Azja Obrazy,Bez ludzi Obrazy,Biurowiec Obrazy,Biznes Obrazy,Budynek z zewnątrz Obrazy,Fotografika Obrazy,Główna ulica - Ulica Obrazy,Horyzontalny Obrazy,Kierunki podróży Obrazy,Korea Obrazy,Korea Południowa Obrazy,Krajobraz miejski Obrazy,Kultura koreańska Obrazy,Kultura wschodnioazjatycka Obrazy,Miasto Obrazy,Miejskie życie Obrazy,Niebo - Zjawisko naturalne Obrazy,Pokaż wszystkieCzęsto zadawane pytania (FAQ)Czym jest licencja typu royalty-free?Licencje typu royalty-free pozwalają na jednokrotną opłatę za bieżące wykorzystywanie zdjęć i klipów wideo chronionych prawem autorskim w projektach osobistych i komercyjnych bez konieczności ponoszenia dodatkowych opłat za każdym razem, gdy korzystasz z tych treści. Jest to korzystne dla obu stron – dlatego też wszystko w serwisie iStock jest objęte licencją typu licencje typu royalty-free są dostępne w serwisie iStock?Licencje royalty-free to najlepsza opcja dla osób, które potrzebują zbioru obrazów do użytku komercyjnego, dlatego każdy plik na iStock jest objęty wyłącznie tym typem licencji, niezależnie od tego, czy jest to zdjęcie, ilustracja czy można korzystać z obrazów i klipów wideo typu royalty-free?Użytkownicy mogą modyfikować, zmieniać rozmiary i dopasowywać do swoich potrzeb wszystkie inne aspekty zasobów dostępnych na iStock, by wykorzystać je przy swoich projektach, niezależnie od tego, czy tworzą reklamy na media społecznościowe, billboardy, prezentacje PowerPoint czy filmy fabularne. Z wyjątkiem zdjęć objętych licencją „Editorial use only” (tylko do użytku redakcji), które mogą być wykorzystywane wyłącznie w projektach redakcyjnych i nie mogą być modyfikowane, możliwości są się więcej na temat obrazów beztantiemowych lub zobacz najczęściej zadawane pytania związane ze zbiorami zdjęć.

życie w korei południowej